piątek, 22 marca 2013

Bliźniacze regiony Podbeskidzia

Tworzenie jednostek turystycznych w Polsce nie jest czymś nowym. Na potrzeby różnych publikacji czy wydarzeń powstawały określenia odnoszące się do pewnych obszarów, które charakteryzowały się właściwymi sobie cechami krajobrazu. Zabiegi takie nie miały jednak na celu negowanie dotychczasowej przynależności do jednostek podziału fizycznogeograficznego czy kulturowego. Wpomnijmy zatem o kilku takich obszarach, które powstały na podobnych zasadach co nasze Podbeskidzie.
1. Nadodrze - jest to oficjalna nazwa jednego z osiedli Wrocławia, ale oprócz tego o Nadodrzu mówi się dla określenia ziem leżących nad Odrą w różnych odcinkach jej biegu. Najczęściej pojawia jako Środkowe Nadodrze dla okolic Zielonej Góry - np. w podzielonogórskiej Świdnicy istnieje Muzeum Archelogiczne Środkowego Nadodrza.
2. Nadsanie - nazwa ta funkcjonuje również na Ukrainie. W Polsce są to prostu obszaru leżące w pobliżu doliny Sanu - wydane zostały nawet publikacje, w których tytule pojawia się ta nazwa.
3. Nadpopradzie - nazwa, która pojawiła się w literaturze. Dla określenia obszarów nad Popradem pojawia się dość rzadko.
4. Nadpilicze - dotyczy oczywiście dorzecza Pilicy. Choć nie jest to nowa nazwa, dopiero od niedawna zaczęto używać jej w celu promocji walorów przyrodniczych i kulturowych obszarów nad Pilicą.
5. Nadnotecie - występuje głównie w formie przymiotnikowej, np. Ziemia Nadnotecka, choć potocznie skraca się ją właśnie do postaci Nadnotecie. Określenie dotyczy nie tylko doliny Noteci, ale całego dorzecza, a więc obszarów m.in. nad Drawą lub Gwdą.
6. Podtatrze - nazwa ta używana bywa jako łącznik dla terenów leżących wokół Tatr - po polskiej i słowackiej stronie. Podobnie jak Podbeskidzie, które spaja fragmenty Śląska i Małopolski, tak Podtatrze w naszym kraju jest wygodnym określeniem fragmentów Małopolski (Podhale), Orawy i Spisza.

7. Ponidzie - jest to bodaj najbardziej znana i najlepiej wypromowana polska jednostka turystyczna położona w Małopolsce, w południowej części województwa świętokrzyskiego. Cechuje się wybitnymi walorami krajobrazowymi, które zostały przedstawione w kilku przewodnikach i na mapach turystycznych.

 

wtorek, 5 marca 2013

Tychy - mozaikowe miasto



W 2012 roku sporo miejsca poświęcono tyskim mozaikom, a w muzeum tyskim mówiło się nawet o tworzeniu szlaku mozaikowego. Faktycznie na terenie miasta można oglądać szereg ciekawych prac pochodzących z lat 60. i 70., a więc z okresu, kiedy Tychy ciągle kształtowały swój urbanistyczny i społeczny charakter.
Mozaiki tyskie to bowiem symbol miasta, które charakteryzuje się wymieszaniem ludności pochodzącej z róznych zakątków Polski. Niewielkie śląskie miasteczko w ciągu kilkudziesięciu lat zmieniło się w miasto, gdzie do śląskiej tożsamości przyznaje się dziś niewielki odsetek mieszkańców.
W roku 1999 przeprowadziłem w ramach praktyk studenckich badania na terenie Tychów. Dotyczyły one grupy około 550 osób - poniżej 100 osób zadeklarowało swoją tożsamość regionalną jako śląską. Pozostali w większości nie potrafili jasno określić swojej tożsamości, najczęściej mówili o niej jako "inna", "mieszana" lub "własna", choć byli oczywiście tacy, którzy wskazali na tożsamość góralską, krakowską czy nawet lwowską. Co do tego ostatniego określenia, to warto wspomnieć, że środowisko kresowe jest w Tychach bardzo aktywne i co jakiś czas można zapoznać się z dziedzictwem kulturowym ludności pochodzącej właśnie z dawnych wschodnich ziem II RP. Druga ciekawa rzecz dotyczy tego, że nawet ci, którzy nie deklarują śląskiej tożsamości, potrafią wskazać, na czym ona polega i określić, które jej elementy są w stanie zaadaptować do własnych potrzeb.
Nie przeszkadza to jednak w określaniu Tychów jako miasta leżącego na Górnym Śląsku. Choć - podobnie jak w Bielsku-Białej - pod względem socjologicznym można Tychy traktować jako odrębny region. Co więcej, o odrębności Tychów wobec reszty Śląska może świadczyć nie tylko poczucie tożsamości ich mieszkańców, ale również nowy krajobraz kulturowy miasta kształtowany na bieżąco wraz z rozwojem społecznym.
 

poniedziałek, 18 lutego 2013

Podbeskidzkie krajobrazy


Trochę dalsze, ale... ciągle Podbeskidzie

Do napisania tej notatki skłoniła mnie jesienna, przejazdowa wizyta na Pogórzu Karpackim na limanowsko-bocheńsko-myślenickim pograniczu. To kraina łagodnych wzgórz, z których od czasu do czasu rozciągają się rozległe, interesujące widoki - zarówno na północ, czyli położoną niżej Kotlinę Sandomierską, jak i na południe, w stronę Beskidu Wyspowego. Czy zatem obszar, skąd te widoki można oglądać, to też Podbeskidzie? Nie można mu odmówić podbeskidzkości na pewno - w końcu są to tereny leżące zdecydowanie niżej niż Beskidy, a i naturalny krajobraz przywołuje porównania z okolicami podcieszyńskimi, podbielskimi czy podwadowickimi. Tym bardziej, że żadna z osób, która użyła zwrotu Podbeskidzie kilkadziesiąt lat temu, nie ograniczyła go wyłącznie do śląsko-małopolskiego pogranicza. Przeciwnie - pojawiły się sugestie, że jest to rozległy teren u podnóży całych Beskidów. Grim posłużył się pojęciem Podbeskidzie Śląskie, co może oznaczać, że istnieje też inny jego odpowiednik - Podbeskidzie Małopolskie (lub Galicyjskie), Morawskie...
Mileski z kolei użył tego określenia w bardzo wyraźnym kontekście. Otóż książka, którą recenzował dotyczyła nie tylko Beskidów, ale też terenów położonych poniżej nich. Dlatego zestawione zostały ze sobą Beskidy Żywieckie i Podbeskidzie, które stało się przez to zgrabnym, jednowyrazowym określeniem odnoszącym się jednocześnie do Pogórza i Kotliny Oświęcimskiej - wszak to Oświęcim właśnie był jednym z głównych miejsc opisanych przez Putka. Jednocześnie należy podkreślić, że zestawienie ze sobą Podbeskidzia i Beskidów dowodzi, że Mileski potraktował je jako regiony fizycznogeograficzne, a nie kulturowe. Dał też wyraźnie do zrozumienia, że Beskidy nie mogą być częścią Podbeskidzia, jak to uczyniono w okresie istnienia województwa bielskiegio wypaczając tym samym sens interesującego nas pojęcia. Dodatkowo Podbeskidzie w owej recenzji użyte zostało wraz z przymiotnikiem "zachodnie", co oznacza, że tereny leżące dalej na wschód też zasługują na nazwanie ich Podbeskidziem. I dlatego, jeśli ktoś kiedyś nazwie w swoim opracowaniu okolice Gdowa, Szczyrzyca czy Nowego Wiśnicza jako podbeskidzkie czy też wprost - leżące na Podbeskidziu, będzie miał do tego prawo i też może powołać się na ową recenzję z 1937 roku.
 


niedziela, 17 lutego 2013

Podbeskidzki węgiel

Okolice nieistniejącej już kopalni węgla kamiennego w Spytkowicach; zaznaczono przebieg linii kolejowej łączącej kopalnię ze stacją Spytkowice - obecnie ślady nasypu.
W małopolskiej części Kotliny Oświęcimskiej o występowaniu węgla kamiennego wiedziano już w połowie XIX wieku. Pierwsze próby jego eksploatacji w rejonie Spytkowic podjęto w 1870 roku, ale szyb kopalniany został niestety zalany wówczas wodą. Jednak na początku XX wieku wywiercono kolejne otwory. Jeszcze w czasach austriackich wydobyciem węgla w "zagłębiu oświęcimskim" zainteresowani byli m.in. przedsiębiorca z Niemiec i lwowski Wydział Krajowy. Ten ostatni rozpoczął budowę kopalni w miejscu zaznaczonym na mapie. Po 1918 roku prace na tym obszarze kontynuowało państwo polskie, z którego funduszów w latach 1921-1924 budowę prowadziła belgijska spółka. Połączono wtedy kopalnię linią kolejową ze stacją w Spytkowicach. Niestety kryzys gospodarczy spowodował, że prace ustały. Kolejne pomysły utworzenia Nadwiślańskiego Zagłębia Węglowego pojawiły się w latach 50., ale planów nie zrealizowano. Na terenie dawnej kopalni istnieje obecnie zakład produkcji pasz polsko-holenderskiej spółki.
Tymczasem dziś znów mówi się o budowie kopalni w Spytkowicach - zgodę na prowadzenie odwiertów i badań otrzymała firma z Australii.

Źródło: Julian Zinkow, Wadowice i okolice, Wadowice 2001